W wyniku kilkuwiekowego przekształcania, rozbudowywania i ubarwiania mitu „O wyprawie po złote runo” Argonautów mityczna Kolchida z rejonu północnego Adriatyku i doliny Padu przewędrowała nad Morze Czarne na tereny wybrzeża obecnej Gruzji a w zasadzie jej autonomicznej republiki Adżarii i prowincji Imeretia. W tej sytuacji z dumą mogę napisać, że odwiedziłem mityczną Kolchidę czyli obecna Gruzję w tym miasta Batumi i Kutaisi, które przyznają się do związków z mityczną Kolchidą Medei, uwieczniają te związki w pomnikach oraz nazwach placów i ulic. Bordżomi z kolei pielęgnuje mit Prometeusza (o Bordżomi zrobię oddzielny wpis).
Pomnik Prometeusza w parku zdrojowym w Bordżomi, pięknie ulokowany na tle trzydziestometrowego wodospadu.
Zadziwiające, że Gruzja przyjęła dziedzictwo mitu greckiego jeszcze z okresu Achajów jako cząstkę swojej prehistorii w wersji greckiej gdzie mieszkańcy Kolchidy, jej król Ajetes określani są jako barbarzyńcy a Medei córce zakochanej w Jazonie oprócz cech czarodziejskich przypisano rolę okrutnicy. W micie jest sporo niekonsekwencji, ale to wynik wtłaczania coraz to nowych wątków i usiłowania pogodzenia różnych naleciałości i uzupełnień. Na przykład ci barbarzyńcy wyznają religię grecką bo skóra baranka strzeżona przez smoka wisiała w gaju Aresa. Fryksos uciekł na latającym boskim baranku właśnie do Kolchidy gdzie znalazł schronienie, bo gdyby pozostał w ojczyźnie zostałby wraz z siostrą złożony w ofierze. I kto tu był barbarzyńcą? Mimo, że ten mit dał asumpt do ustanowienia przez Habsburgów w Hiszpanii Orderu Złotego Runa i opisuje archetypowe postaci, sytuacje i zdarzenia a przede wszystkim jest na wskroś przepojony głęboką symboliką, to jest już najwyższa pora, aby zabrały się za niego feministki i zakazały jego rozpowszechniania ze względu na przedstawianie w nim niektórych kobiet (Medei) w złym świetle. Z drugiej strony Medea umiała wyzwolić się od dominacji męskiej i potrafiła poćwiartkować brata, aby uwolnić się od patriarchalnej zależności od ojca. Więc może próba odczytania mitu na nowo. Mam jeszcze i inną refleksję. Tylko te narody wygrywają i zyskują na znaczeniu, które potrafią z prozaicznej czynności czy zdarzenia stworzyć wspaniałą historię, mit który się rozrasta, ogarnia inne narody, staje się fundamentem cywilizacji i trwa na wieki. Bo przecież grupka 50 awanturników tak naprawdę wyruszyła na wyprawę po skóry a w najlepszym wypadku po złoto, które płucze się górskich potokach Kaukazu a sierść (runo) skóry baraniej była tylko takim sitem na którym osadzało się złoto. Być może była to pierwsza wyprawa w nieznane rejony, tak dużym statkiem, coś jak wyprawa Kolumba, gdzie rekrutował on awanturników na członków załóg. Tę analogię można ciągnąć Kolumb miał swoją Malinche, Jazon Medeę, Tezeusz Ariadnę i tak dalej. Król Artur z rycerzami Okrągłego Stołu też poszukiwali, tylko świętego Graala, którego zresztą nie znaleźli. Wygląda na to, że poszukiwania duchowe nie zawsze kończą się powodzeniem, poszukiwania materialne są łatwiejsze. Dlaczego napisałem, że Argonauci mogli wyprawić się po skóry, a no dlatego, że tak robili Rosjanie wyprawiając się w nieznane na Syberię po sobole, tak czynili Anglicy pływając do Archangielska do tychże Rosjan i tak postępowali traperzy w puszczach Ameryki. A oprócz tego przed pierwszą wojną światową moja rodzinna miejscowość słynęła z garbarstwa i skóry bydlęce sprowadzano właśnie z Kaukazu.
Fontanna Kolchidy na placu Dawida Budowniczego w Kutaisi
Kutaisi. pokrywa relikwiarza z wizerunkami świętych, których relikwie znajdują się wewnątrz
Obrazki z wnętrza katedry Bagrati
Hala targowa w Kutaisi z muralem z czasów sowieckich
Warzywa i owoce w hali targowej
Statek Argonautów napędzany pięćdziesięciu wiosłami nazywał się Argo czyli po grecku „szybki”. Teraz by dodano jeszcze „wściekli” i zrobiono by dziesiątki filmów w Hollywood. Załoga to sami mitologiczni celebryci, wymienię tylko paru: Herakles, Tezeusz, Orfeusz, Nestor, Bracia Dioskurowie, itd. Lista uczestników, niby ustalona zmieniała się ciągle w zależności kto opowiadał, każde większe miasto chciało mieć swojego przedstawiciela wśród załogi.
Oczywiście nie będę prezentował tu przygód Argonautów, bo piszę do tych, którzy znają ten mit tylko dodam, że wyprawa trwała cztery miesiące, w porównaniu do 10 lat wędrówek Odyseusza to prawie nic, ale w porównaniu do możliwej szybkości galer to bardzo długo. Z Jolkos (położony na północ od wyspy Eubea) do Batumi galerą wzdłuż wybrzeża to maksymalnie dwa tygodnie. W Gruzji spotkałem parę szwajcarską, która dotarła do Batumi statkiem z Odessy, bardzo zachwalali mi tę podróż. Ta współczesna wyprawa po złote runo trwała 20 godzin, szkoda, że o takiej możliwości nie wiedziałem wcześniej.
Batumi, Plac Europy, pierzeja zachodnia
Batumi Plac Europy pierzeja południowa
Batumi Plac Europy pierzeja wschodnia
Batumi Fontanna Neptuna przed teatrem
Figura Medei na wysokim postumencie na placu Europy
Zachodnia Gruzja czyli dawna Kolchida jest dość płaska, urodzajna. Największym i najstarszym miastem regionu jest Kutaisi niegdyś średniowieczna stolica królestwa Gruzji. W Centrum miasta, na Placu Dawida IV Budowniczego znajduje się olbrzymia fontanna Kolchidy – podświetlana i tańcząca w takt muzyki – hołd złożony prehistorycznej przeszłości miasta. Kutaisi podobnie jak Tbilisi należy do najstarszych miast europejskich. Wykopaliska archeologiczne wskazują, że już dwa tysiące lat przed Chrystusem miejsce to było zamieszkane. Więc nic dziwnego, że mogła tu znajdować się stolica Kolchidy pięćset lat później. Piękny park w centrum mógł być z kolei ogrodem Aresa gdzie na drzewie wisiała pilnie strzeżona upragniona zdobycz Jazona. Przez Kutaisi przepływa rzeka Rioni, która wpada do Morza Czarnego niedaleko Poti obecnie brzydkiego przemysłowego miasta, ale które już istniało osiem wieków przed Chrystusem i od biedy mogło być miejscem lądowania Argonautów a Rioni umożliwiała dotarcie w głąb lądu.
Batumi. Park Cudów między portem a plażą. Wieża w kształcie ażurowego walca jest pomnikiem alfabetu gruzińskiego
Batumi, fragment tak zwanej „Piazzy” zbudowanej na wyburzonej części starej dzielnicy
Kutaisi jest ładnym, zadbanym i przyjaznym miastem pełnym zieleni. Jest też siedzibą gruzińskiego parlamentu i we wczesnym średniowieczu gdy Tbilisi zajęli i okupowali Arabowie miasto to pełniło rolę stolicy Gruzji. Z tamtych czasów pochodzi najcenniejszy zabytek Kutaisi – Katedra Bagrati stojąca na najwyższym wzgórzu miasta(nazwa pochodzi od króla Bagratiego budowniczego katedry). Pierwszy kościół w tym miejscu wzniesiono już w IV wieku, ale obecną katedrę, tę perłę zabytków górującą nad Kutaisi – wznoszono w okresie gdy w Polsce odbywał się Zjazd Gnieźnieński Chrobrego i Ottona III. Oryginalna katedra nie dotrwała do naszych czasów tak jak katedra świętego Jana w Warszawie. W XVI wieku wysadzili ją Turcy, tak trwała w ruinie do XX wieku. Zrekonstruowano ją ciut dowolnie, ale mimo to znalazła się na liście zabytków UNESCO. Imponująca, surowa we wnętrzu dobrze oddaje ducha wiary Gruzinów.
Kościół katolicki zamieniony na katedrę cerkwi gruzińskiej
Z Kutaisi pojechałem autobusem do Batumi. Obecnie jest to znany kurort coraz popularniejszy wśród Gruzinów i obcokrajowców. Nie brakuje tu też Polaków. Byłem tam w listopadzie, kiedy panowała już tylko cisza i spokój. Morze ciągle jeszcze nadawało się do kąpieli. W ciągu tygodnia pobytu tylko dwa dni padało, miałem więc spore szczęście. Za to zmieniłem dwa hotele i w końcu wylądowałem w znakomitym miejscu na kwaterze prywatnej w najstarszej części miasta. Wszędzie miałem blisko i do portu i do atrakcji turystycznych i na targowisko czy na promenadę. Miasto bardzo mi się podobało, jeszcze nie osiągnęło nijakości i blichtru nowoczesnego kurortu, posiada sporo enklaw normalnego życia i starzy mieszkańcy ciągle jeszcze mieszkają w ścisłym centrum, co nadaje mu interesujący koloryt. Warto wybrać się tam właśnie teraz dopóki jeszcze w pełni nie upodobniło się do typowych światowych kurortów. Obserwując ilość rozpoczętych budów wygląda na to, że szybko zmierza w tym kierunku. Hotele powstają wzdłuż promenady w kierunku południowym od centrum. Zabudowano już co najmniej dwa kilometry wybrzeża, najważniejsze, że z głową, bo nie przy samej plaży – oddziela je od plaży bardzo szeroka promenada i park. Batumi jest bardzo młodym miastem, założono je w połowie XIX wieku, szybko urosło i się wzbogaciło dlatego, że doprowadzono tu rurociąg z ropą z Baku. Miało charakter kosmopolityczny zamieszkiwane przez wielu przedstawicieli narodowości z dawnego Imperium rosyjskiego. Po tych ludziach pozostały ich świątynie. Jest meczet, dawny kościół katolicki zamieniony na prawosławna katedrę, jest również kościół ormiański i synagoga..
Mury twierdzy Gonio na południe od Batumi. W lewym górnym rogu wstawiłem zdjęcie kaplicy św Mateusza
Pięć kilometrów na południe od miasta zachowały się mury starożytnej twierdzy Gonio. Nic poza tym. Wierni gruzińskiej cerkwi wierzą, że na terenie tej twierdzy znajduje się grób świętego Mateusza Ewangelisty. We współcześnie wzniesionej kaplicy znajduje się opis źródeł starożytnych wskazujących na ten fakt. Twierdza Gonio mogłaby być hipotetycznym miejscem lądowania Argonautów a z kolei 10 kilometrów na północ od niej i 5 km od Batumi słynny Ogród Botaniczny położony na klifie morskim mógł być ogrodem Aresa. Ot takie sobie hipotezy. W Batumi główny plac nosi nazwę Europy (ach ta nieodwzajemniona tęsknota za Europą), na jego środku jest piękna fontanna Neptuna a tuż obok na wysokiej kolumnie stoi posąg Medei trzymającej w wyciągniętej ręce „złote runo”.
O atrakcjach turystycznych Batumi napiszę innym razem. Wszystkie zdjęcia są moje.












Dodaj komentarz