Zheng ding atrakcje i makabra

wpis w: Podróże | 0

 

W Chinach zwiedzając jakieś historyczne obiekty nigdy nie wiadomo było na co się człowiek jeszcze natknie dodatkowo. Lubowali się oni w organizowaniu różnych ekspozycji postępowych być może żeby zatrzeć wrażenie potęgi i wspaniałości dawnych Chin a może żeby zaprezentować osiągnięcia Chin Komunistycznych.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Starożytne miasto Zheng Ding założone w VI wieku czasach dynastii Sui leży kilkanaście km na północ  od Shijiazhuan. Miasto to być może za dużo powiedziane, bo ostały się tam fragmenty dwóch zespołów świątynnych Longxing i Tianningsi położonych niezbyt daleko od siebie. Zespół Tianningsi gdzie stała wysoka pagoda był bardzo zaniedbany i mało uczęszczany natomiast bardzo rozległy Longxing był wspaniałą chociaż zapuszczona atrakcją. Longxing zbudowano w VI wieku, obecny układ przestrzenny ciągnący się z północy na południe i złożony z siedmiu głównych pawilonów, pochodzi z  czasów dynastii Song z X i XI wieku przy czym każda kolejna dynastia a szczególnie Tang i Ming coś tam dobudowywała. Atrakcją są dwa posagi wielorękiej bogini Avalokitesvara, jeden wysoki na ponad 20 metrów z bronzu i drugi gliniany oraz posąg śmiejącego się Buddy oczywiście w różnych pawilonach. Jest też dziwny kołowrót a na zewnątrz kilka bardzo starych stell. Porównuję swoje zdjęcia i współczesne z Internetu i nie mogę uwierzyć jak zmieniły się realia. Można powiedzieć, ze obiekty są wręcz wypieszczone i że władze przywiązują dużą wagę do ich utrzymania w odpowiednim stanie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Longxing odwiedziłem dwa razy we wrześniu 1989 roku i styczniu 1990 roku. Za pierwszym razem w jednym z pawilonów świątynnych była jakaś wystawa poświęcona tzw Chińskiej Armii Narodowo Wyzwoleńczej i z tej okazji przebrałem się za żołnierza Mao, co widać na pierwszym zamieszczonym zdjęciu gdzie siedzę na małym koniku mongolskim, który był tak ospały, że nie dało się go spiąć.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Żona mandaryna przed głównym pawilonem z posągiem bogini Avalokitesvara.  Strój jedwabny haftowany, buty zimowe polskie

Za drugim razem natomiast w tym samym pawilonie i w namiocie obok prezentowana była wystawa nazwijmy ją medyczna. Główną atrakcją wystawy były doskonale zachowane zwłoki mężczyzny sprzed czterech tysięcy lat wydobyte z torfu albo z bagien (nie było napisów po angielsku ani jakiegokolwiek folderu). Mumia miała kolor granatowo czarny i była całkowicie naga i leżała w czymś w rodzaju szklanego sarkofagu. Mężczyzna był dobrze zbudowany miał około trzydziestu czterdziestu lat. O ile ten „eksponat” był bardzo interesujący ze względu na wiek znaleziska i doskonały stan ciała, gdyby nie kolor to wyglądał jakby spał to przerażenie wzbudzała dalsza część wystawy. A na tę wystawę składały się szkielety, wypreparowane zwłoki i kilkanaście słoi ze zwłokami w formalinie. Głównie były to dzieci w różnym wieku. Zwłoki przecięto na pół a w kilku przypadkach w przekroju ¾. W największym słoju znajdowały się zwłoki kobiety lub raczej bardzo młodej dziewczyny w ciąży przecięte na pół razem z dzieckiem. Kobieta z pochyloną głową wciśnięta została w słój w pozycji siedzącej. Ten widok od tamtego czasu mnie prześladuje. I jeszcze zapach zarówno psujących się zwłok i formaliny. Przyjechałem, żeby oglądać interesująca przeszłość a zobaczyłem ordynarną i makabryczną przyszłość gdzie nie ma szacunku dla zmarłego.

Był surowy zakaz fotografowania i skrupulatnie tego pilnowano, ale i tak nie byłbym w stanie zrobić zdjęć zwłok ludzkich w słojach.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

A to jest mandaryn ubrany w jedwabny złotogłów, buty chińskie komunistyczne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *