Czy to warto tak pod górę tak pod prąd?
Książka dawno napisana, ale wyjątkowo na czasie w szczególności, gdy mowa jest o politycznej opinii publicznej, klimacie opinii, awangardzistach, heretykach i twardym jądrze. Generalnie traktuje ona o konformizmie i dlaczego mu ulegamy, o roli opinii społecznej i prawach jakie nimi rządzą. Wszystko oparte na pogłębionych badaniach naukowych i eksperymentach potwierdzających. Autorka twierdzi, że zachowania konformistyczne wykształciły się w toku rozwoju społeczeństw i są wynikiem ewolucji dostosowawczej. Człowiek jest istotą społeczną a konformizm cementuje społeczeństwo i jest warunkiem koniecznym istnienia zbiorowości i jej rozwoju. Zachowania konformistyczne wymuszone są obawą przed wykluczeniem i osamotnieniem. Wcale nie muszą być elementem świadomej decyzji, zachodzą spontanicznie i podświadomie. Tylko silne jednostki stać na nonkonformizm, są to bohaterowie, naukowcy, wybitni przywódcy, poeci i szaleńcy. Mało jest ludzi, którzy potrafią się przeciwstawić większości i odważnie prezentować i bronić swoich racji. Szkoda, że nie ma informacji jak tworzy się opinia publiczna, kto ja kształtuje i jakie czynniki powodują, że ona ewoluuje i często zmienia się w przeciwieństwo poprzedniej. Autorka zauważa, że opinia publiczna nie zawsze ma cechy obiektywne czy racjonalne fundamenty a mimo to wyznacza standardy zachowań na dłuższe okresy. Zmowa milczenia w obawie przed wykluczeniem może trwać wyjątkowo długo. Autorka analizuje złe i dobre strony konformizmu. Wzbogaca również swoje wywody w mnóstwo cytatów wielkich ludzi i uczonych od starożytności do czasów współczesnych. Przytoczę Jamesa Madisona i Alexisa de Tocquevilla. Madison: „ Umysł człowieka, człowieka w ogóle, jest lękliwy i ostrożny, natomiast staje się silniejszy i bardziej pewny siebie, gdy jest przekonany, że wielu innych myśli podobnie tak jak on”. Autorka przytacza wywody badaczy, że w mózgu człowieka, znajduje się pewna strefa, która kontroluje stosunek pomiędzy jednostką a światem zewnętrznym, co oznacza jednocześnie podatność na obcą ingerencję i zranienie. Ale zachowanie stadne jest zdecydowanie funkcjonalne, ponieważ ułatwia przetrwanie zarówno stada jak i jednostki. Natomiast Tocqueville pisze o tyranii większości, gdy równość prowadzi do wszechwładzy opinii publicznej „w czasach równości ludzie nie darzą się nawzajem zaufaniem ze względu na swoje podobieństwo, ale to samo podobieństwo wzbudza w nich niemal bezgraniczną ufnośc w wyroki publiczności” „ W miarę jak ludzie się upodobniają, coraz silniej odczuwają własną słabość w stosunku do zbiorowości. Człowiek poddany naciskowi zbiorowości, który nie widzi nic co by go korzystnie wyróżniało spośród jej członków, traci wiarę w siebie. ….Publicznośc nie przekonuje o swoich poglądach, ona je wymusza i wyciska duchowe piętno poprzez potężny nacisk psychiczny większości na rozumowanie jednostki” co powoduje, że jednostka przestaje myśleć. Z kolei autorka przypomina twierdzenia J. J. Rousseau, że zgodność przekonań obyczajowych jest fundamentem społeczeństwa, wspólnym zasobem moralnego porozumienia.
Książka jest warta przeczytania tak jak większość dzieł przytoczonych w bibliografii a w szczególności de Tocquevilla, który dużo wcześniej niż udowodnił to eksperyment Solomona Ascha twierdził, że „bardziej niż błędu lękali się osamotnienia, przyłączali się do tłumu choć myśleli inaczej”. Asch wykazał, że większość ludzi nawet gdy ma pewność, że opinia jest błędna, przyłącza się do przeważającej opinii nawet wobec niewinnego pytania i w sytuacji dość obojętnej, niedotyczącej osobistych interesów.
Dodaj komentarz